Syndrom Kolekcjonera

Każdy czasem ma ochotę pogadać o czymś innym niż komputery. Stąd też powstało to forum.
ClubRocker
Posty: 86
Rejestracja: 30 mar 2018, 22:26
Lokalizacja: In the middle of nowhere
Kontakt:

Syndrom Kolekcjonera

Post autor: ClubRocker » 09 lis 2018, 21:30

Więcej, więcej i jeszcze więcej...

Takie mam ostatnimi czasami myśli. Ten konsumpcyjny tryb życia spowodowany niejako moją pracą jako sprzedawca coraz bardziej zatacza kręgi w mym życiu i coraz to ciężej od niego uciec. Niby to cieszę się że sprowadzić sobie np. Super Famicoma z kartonem pełnych kardridży z Nipponlandii, ale za czas jakiś to będzie dla mnie za mało. I to tylko będzie się zapętlać.

Kojarzycie może taki kanał na YT NihongoGamer? Otóż owy kanał obserwuje od samego początku jego działalności, i pamiętam do dziś jak przy rozpakowaniu jakiejś gierki, młody za czasów późnego gimnazjum ja stwierdziłem: "Ale byłoby fajnie pracować by mieć hajsy na takie perełki :3". Niestety szkoła średnia i konieczność utrzymania się w internacie trochę zepsuło mój koncept oszczędzania, bo żreć gruz tylko po to by uzbierać na Dreamcasta, no nie wypadało. Koniec końców tak robiłem, bo bardzo chciałem zagrać w Shenmue. I nie, emulator do mnie nie przemawiał.

I... udało się. Po pierwszej klasie technikum uzbierałem na niego, bielutkiego Dreamcasta z dwoma padami którego mam do dziś. I tak przeszedłem w wakacje obie części Shenmue na które miałem taki super-hype. Uradowany ja jednak szybko zdałem sobie sprawę że przydałoby się coś nowego. Nasilił mi się wówczas taki swoisty uraz do losu że wszyscy mieli PS3 a ja oczywiście nie. Nawet proszenie o to rodziców za dzieciaka nie przyniosło rezultatów, wiec... postanowiłem że sobie je kupie na święta. A kupię sobie chodź bym nawet znów żarł gruz. I tak to żarcie gruzu sprawiło że w święta spełnił się mój mokry sen dziecięcy o posiadaniu i ogrywaniu PS3 mimo że od 3 lat było już PS4 i na PS3 nic nie było nowego. To na jakiś czas uspokoiło mój wewnętrzny konsumpcjonizm, ale jak się potem okaże nie na długo.

Wspomniany NihongoGamer pokazywał na kanale Dengeki Bunko: Fighting Climax (tutaj w wersji na PS Vita) taka "generic" otaku mordoklepka. Mimo to byłem nieziemsko podjarany tym tytułem, ale.... był on dostępny wówczas tylko w Japonii. Wiec głupi ja tylko mogłem płakać że, no nie pogram. Aż pewnego dnia odkryłem co to Amazon (mówię tu o Hamburgerykańskiej odmianie) i że ta gra kosztuje śmiesznie mało sprowadzana prosto z kraju kwitnącej wiśni. Więc uradowany ja zbierając wszystko co się da uzbierał i łoooo kurde. Jakie to było wydarzenie jak to przyjechało :lol: . Ziomki wszystkie się zleciały w to ciupać do nocy no i zazdrocha że gra z Japanlandu. Po drodze gdzieś w okolicach przemijania mej 18-tej wiosny był Xbox 360 Arcade ale no dziś to tylko służy jako podstawka pod TV.

Takim ostatecznym przełomem stała się Praca. Ale praca taka na poważnie a nie dorywcze robótki o których nie wspominałem bo i tak nie ma to sensu bo nic nie wnosiły. Automatycznie po pierwszej wypłacie otworzył się mój konsumpcyjny boom i jak z rękawa zacząłem przewalać grube hajsy na gierki i konsole też z Japonii. Obecnie trwam w swoistym apogeum sprowadzania, spowodowane odkryciem buyee.jp, i nawet niedawno zgarnąłem Takie cudeńko. (Ostatecznie trochę dałem nieco więcej bo trzeba było też policzyć, podatki do buyee, usługę wykonania dokładniejszych zdjęć tego co kupiłem transport do Cebulandii).

Ale tak jak już wspomniałem wcześniej, teraz bedzię już tylko więcej...
I to mnie martwi że nie będę potrafić powiedzieć sobie "Dość!", bo jednak usilna chęć posiadania będzie nade mną górować. Wiem że jutro pewnie o tym kompletnie zapomnę, i przy kupowaniu kolejnych sprzęciorów z Japonii mentalnie (nie fizycznie ;) ) opuszczę ten świat, ale pisze to by mieć to jakby z tyłu głowy gdy znów bede czerpał garściami z merkantylnego trybu życia. Jako ja z "Syndromem kolekcjonera"
The answer is always:

IDK : - (

Awatar użytkownika
Piteusz
Site Admin
Posty: 800
Rejestracja: 28 mar 2018, 02:12
Lokalizacja: /home/piteusz/
Kontakt:

Re: Syndrom Kolekcjonera

Post autor: Piteusz » 13 lis 2018, 23:56

Ojejku, jejku. Sporo tutaj jest rzeczy, które przypominają mi moje początki :D . Jeżeli chodzi o kolekcjonowanie komputerów - zaczęło wszystko się od niechęci do Windowsa XP - akurat ojciec mojego kolegi podczas likwidacji biur IT - przywoził działające części komputerowe. Od kart graficznych, po RAM i procesory. Tak przywróciłem parę komputerów do działania. W tym ten z Pentium III. Następnie zarchiwizowałem swój dotychczasowy komputer z Athlonem 1500+. Potem od tego samego kolegi uzyskałem Pentium II, który pomógł mi odtworzyć mój pierwszy komputer PC. Odnalazłem na strychu Amigę CDTV. Potem coś strzeliło mi do głowy i zacząłem zbierać Maćki - pierwszy stary Maciek to był PowerMac G4. Następnie Macbook i iBook G4. Było jeszcze sporo sprzętów - większość można u mnie na kanale zobaczyć.

Jeżeli chodzi o samo kolekcjonowanie - zaczęło się od kolekcjonowania samochodzików. Jak byłem mały - kolekcjonowałem bardzo dużo figurek samochodów. Potem to przeszło na kapsle z chipsów, karty pokemon. Raz na jakiś czas kolekcjonowałem roboty Lego z serii Bionicle. Do teraz gdzieniegdzie można pozostałość zobaczyć u mnie na filmiku. Ogólnie się twierdzi, że tylko samce beta to kolekcjonerzy. Nie wiem, czy to prawda. Wiem natomiast, że będzie można pokazać coś światu przynajmniej :D.

Jeszcze również jest sprawa z konsolami. Bowiem przez większość mojej młodości - była nagonka na gry komputerowe. Nie miałem prawa w nie grać, nie miałem dostępu do nowych części kompa, gdyż rodzina chciała, abym się uczył. I cóż - uczyłem się. Dlatego konsole były poza jakimkolwiek zasięgiem. Nie miałem swoich pieniędzy - nie mogłem na nic odłożyć. Miałem w młodości pegazusa, ale i on został wyrzucony (całe szczęście znalazłem potem oryginalnego pierwszego pegazusa). Jak już zacząłem mieć pieniądze - zaczął się szał zakupowy. Wszystkie konsole jak leci kupowałem i nadrabiałem straty. A było tego OGROM. Do teraz żałuję, że nie siedziałem w młodości w konsolach :( .

I tak w skrócie to u mnie wyglądało :D

Awatar użytkownika
Dariusz 64
Posty: 1180
Rejestracja: 01 lis 2018, 15:55
Lokalizacja: Lublin

Re: Syndrom Kolekcjonera

Post autor: Dariusz 64 » 01 gru 2018, 14:00

Syndrom Kolekcjonera ?
Długo wahałam się co i czy w ogóle coś napisać ,no i ...
Tak jestem Kolekcjonerem (Fanem) retro kompów PC i jestem z tego dumny ! :!: Kupuję ,znajduję ,ratuję z złomu ,wystawek te "starocie" ,potem ślęczę godzinami czyszcząc reperując ,kompletując i doprowadzając je do stanu używalności ,ciesząc się gdy ze złomu (śmieci elektronicznych ) jak piszą inni (niekiedy pukając się bardziej ,lub mniej dyskretnie w głowę ), wyłania się ( "ożywa") wspaniały i działający sprzęcik .Tak kupuję i to ktoś może powiedzieć dużo ,ale kupuję z samokontrolą nie rzucam się (jak szczerbaty na suchar) i np. licytuję sprzęt do upadłego za każdą cenę ,to nie ma sensu ,trzeba ustawić sobie pewną granicę (nieprzekraczalną) ,nie dawać ponosić się emocjom ,życie codzienne i finanse nie mogą "cierpieć" z powodu powiedzmy tego "syndromu" ,i oto tu chyba chodzi ,kolekcjonowanie (zbieractwo,hobby ,jak byśmy to nazwali) ma dawać radość i satysfakcję ,a nie być poczuciem winy i traumy .W moim przypadku tak jest (radość i reszta pozytywów) .Czego wszystkim Kolekcjonerom ,Zbieraczom (czegokolwiek ) , serdecznie życzę . ;)

Kuba83
Posty: 28
Rejestracja: 16 lis 2021, 22:38
Lokalizacja: Dolna Grupa

Re: Syndrom Kolekcjonera

Post autor: Kuba83 » 04 gru 2021, 23:53

Witam!
Ja jestem chorobliwym zbieraczem, najpierw sprzęt RTV- przede wszystkim lampowy, podzespoły, lampy elektronowe...
Zawaliłem cały dom, to często były śmieci, wiele nie do naprawy, zdekompletowane....potem TV CRT, najpierw lampowe, potem kolorowe.
Całe wory kabli, stosy głośników, płytek drukowanych.
Ze strychu i szop wywożono graty, często 1-3 Ton na rok...zbierałem dalej.
Potem dostałem komputer...zobaczyłem w biurze we Władysławowie stary komputer z padniętą płytą główną, skołowałem drugą za 30zł i się zaczęło.....kolejny IBM Pentium 200MMX, stosy kart rozszerzeń, taśm IDE i starych zasilaczy. Potem graty z Hamburga, miałem kasę( opalałem druty rozbierałem transformatory a wtedy miedź była w cenie, miałem dostęp do starych urządzeń chłodniczych gdzie było jej pełno), miałem i mam rentę....wtedy zawaliłem się po uszy.
Potem na siłownię poszedłem i powiedzieli : "na cholerę Ci tyle klamotów, wywal to" i wywaliłem, zniosłem ponad tonę gratów ze strychu, cuda tam były, potem trzy pełne dostawczaki ojca(Mercedes 410D to był, na podwójnych kołach) wywaliłem na złomowisko.
I na jakiś czas się opamiętałem, choć pomału bakcyl zbieractwa odżywał, pojawiały się jakieś radia lampowe czy amplitunery z lat 70-tych, niestety zacząłem zbierać na nowo.
Jak się pandemia zaczęła, to jeszcze zacząłem zajmować się elektroniką, którą porzuciłem na krótko.
Wydałem w sumie ze 20 tysięcy zł na wyposażenie warsztatu, mam teraz tam nawet narzędzia ślusarskie, robię płytki drukowane i kompleksowe remonty posiadanych urządzeń.
Zaczęły pojawiać się poleasingowe pecety i złożyłem "potwora" do gier.
Rozwalił mi się marketowy laptop....kupiłem ThinkPad T430, obecnie mam tam Linux Mint Cinnamon.
Teraz retro komputery, nie wspominając o reedycjach konsol retro i emulacji na Raspberry Pi 4 i 400.
W tym roku pojawiły się dwa stare PC Fujitsu-Siemens, trzy używane monitory,
Jako że w nowym domu mieszkam i mam ponad 50m2 dla siebie, to błyskawicznie ta przestrzeń została zapełniona- zbieram figurki, kubki, bibeloty, starodruki, radia lampowe i inny stary sprzęt.
Wykonałem dwa wzmacniacze lampowe i mam u siebie 3 pary kolumn(też stare ale wyremontowane).
I jestem dumny, że jestem ciekawym człowiekiem- nie debilem, który pije piwo pod sklepem, pali papierosy i w przerwach urządza bójki z byle powodu.
Dzwonią do mnie ludzie z całej Polski po porady, mam kontakt z inżynierami, którzy zęby na elektronice zjedli.
Problem zbieractwa dotyczy też rodziców: zaśmieciliśmy całe podwórko( na szczęście u mnie jeszcze da się coś spalić i teraz jest czysto), Mama kupuje ciuchy(jak każda kobieta), niestety raz po raz brakuje miejsca i trzeba wywozić, potem w Borach Tucholskich mają rewię mody, te 5-7km to blisko, biedni ludzie wezmą ciuchy nawet do roboty.
Należy pamiętać o cienkiej, czerwonej linii, kiedy kończy się pasja a zaczyna choroba :!:
Znajomy zbiera wszelki złom i śmieci a zaczęło się od różnych rzeczy na opał, miał też króliki a 2km dalej było wysypisko śmieci(niestety też zamordowano tam 15 000 ludzi, trzy miejsca takie są w promieniu 100km, wszystkie po zachodniej stronie Wisły, doszło też do tragicznego pożaru{A my nie chcemy uciekać stąd}, gdy życie straciło 56 chorych ludzi :cry: :cry: ).
Facet zniszczył cały dom, rozpleniły się u niego myszy i szczury.
Ja też miałem problemy z myszami, które zniszczyły cały dom- teraz mam cztery koty.
Ze zbieractwem jest jak z narkomanią- nie wyjdziesz z tego jak wejdziesz.

ODPOWIEDZ